Blog > Komentarze do wpisu

Socjopata w Londynie

Niby śmiesznie a jednak przewidywalnie momentami aż do znudzenia anty. Antyspołeczny antybohater ma na pieńku ze wszystkimi których spotyka na swej emigracyjnej drodze.

Chiński właściciel sklepu z zabawkami i jego niepełnosprawny krewny. Polka bardzo otwarta na niebiałych mężczyzn. Grecka biolożka morska o wielkich aspiracjach i wątłym zdrowiu. Pakistańczyk z podejrzanie wypchanym plecakiem. Egocentryczny Hiszpan wlepiający mandaty z pasja inkwizytora. Angielska wschodząca gwiazda rocka progresywnego. Żyd z tajemniczą inskrypcją na przedramieniu. Polka ze zbyt dużą ilością funtów (wagi). Niemiecki gej, wielbiciel kolarstwa. To tylko niektóre z postaci mających nieszczęście spotkać na swej drodze Tomasza Płachtę. Znany czytelnikom z „Kronik socjopaty” Tomasz Płachta próbuje tym razem nad Tamizą udowodnić wszystkim swoją życiową zaradność ale z jego zdolnością do ściągania na siebie klopotow nie jest to zadanie proste. Czy w ogóle wykonalne dla notorycznego aspołecznika z niewyparzonym językiem w wielokulturowym świecie brytyjskiej metropolii, zdominowanym przez polityczna poprawność?”

Tomasz Płachta wyjeżdża do Londynu w poszukiwaniu lepszego życia. Ma skończone studia ale szuka dla siebie czegoś więcej niż siedzenia za biurkiem w Polsce. W Londynie pracuje w sklepie z zabawkami, w barze z kanapkami, w sklepie z płytami. W każdym z tych miejsc spotyka ludzi- klientów, współpracowników, szefów. I z każdym bez wyjątku ma na pieńku. Notorycznie i bez wyjątku obraza wszystkich których spotyka na swej drodze. Nie upiecze się nawet przypadkowo spotkanemu w autobusie współpasażerowi czy matce. Dyskutuje ze wszystkimi i na każdy temat, jednocześnie jest uszczypliwy i czasem wręcz sprawia mu przyjemność to dręczenie innych.

Wystarczy przytoczyć kilka przykładów z życia Tomasza P. W obecności Chińczyka naciąga skore przy oczach aby lepiej widzieć, w obecności niepełnosprawnego dziecka utyka i wciąż dręczy go pytanie jak doszło do wypadku), numer na ręce Żyda w restauracji bierze za sporządzoną na szybko notatkę.

Trzeba przyznać że momentami książka mnie bawiła, sytuacje wydawały się realne  (brak solidarności wśród Polaków na emigracji, miedzy ludzka obłuda i zakłamanie) ukazane niejako pod przykrywką żartu. Jednak wraz z ilością przeczytanych stron humor Koziarskiego mi się po prostu przejadł. Opisywane sytuacje stawały się łatwe do przewidzenia a sam bohater coraz bardziej mi się obrzydzał.

Autor posiada ogromne poczucie humoru, rażąca jest natomiast osoba głównego bohatera. Z całą pewnością nie chciałabym spotkać na swojej drodze obłudnego a jednak bardzo inteligentnego Tomasza Płachty.

Daniel Koziarski "Socjopata w Londynie", Prószyński i S-ka, Warszawa 2007

 
czwartek, 26 lutego 2009, kimura

Polecane wpisy

  • Dewiacja...

    Poprostu Cook. "Robin Cook uważany jest za mistrza thrillera medycznego. Ukończył medycynę na Uniwersytecie Columbia, ale także studia podyplomowe na Harvardzi

  • Bidul

    Szokujacy realizm Dziesięcioletni Borys, chłopiec z patologicznej, wiejskiej rodziny, zostaje oddany do domu dziecka w prowincjonalnym mieście Polski lat 80.

  • Niewiedza

    Warto!! „Oparta łokciami o balustradę, patrzy w stronę Zamku : wystarczyłby kwadrans, by się tam znaleźć. Tam zaczyna się Praga z pocztówek, Praga, na któ


Custom Myspace Clock

Odsłony strony