wtorek, 27 stycznia 2009

„Pamiętam jak biegłem” Rona McLarty to ciepła powieść drogi. Opowieść o wątpiącym w siebie człowieku, o poszukiwaniu własnego „ja”, sensu istnienia, godności.

„Smithy Ide jest czterdziestotrzyletnim kawalerem. Ma kłopoty z nadwagą, pali, nadużywa alkoholu. Od lat nie umówił się z dziewczyną. Jego praca w fabryce zabawek polega na sprawdzaniu, czy plastikowe rączki lalek znajdują się we właściwym miejscu. Monotonne życie Smithy’ego przerywa tragiczny wypadek rodziców. Wkrótce potem dociera do niego wiadomość o śmierci zaginionej przed laty psychicznie chorej siostry. Aby odebrać ciało dziewczyny, na rowerze z dzieciństwa wyrusza w podróż na drugi koniec Stanów Zjednoczonych”

Smithy to jak sam o sobie mówi- tłuścioch bardzo często topiący swe smutki w alkoholu, nie mający przyjaciół i wciąż żyjący przeszłością. Przeszłością w której dawał sobie świetnie rade z życiem. Podczas jednego z wieczorów zakrapianych alkoholem topiąc smutek związany ze śmiercią rodziców, przypadkowo w ich korespondencji odnajduje zawiadomienie o śmierci swojej siostry Bethany. Można śmiało powiedzieć ze w akcie desperacji wsiada na swój dziecięcy rower i wyrusza w podroż do siostry. I to właśnie ta podroż daje początek nowemu życiu Smithy’ego, a wręcz niejako stwarza zupełnie nowego człowieka.

Kolejno odwiedzane miejsca, kolejno spotykani ludzie powodują że Smithy zaczyna odczuwać emocje, nie poddaje się przeciwnościom, uczy się kochać, a jednoczenie traci wagę- swój życiowy balast z którym musiał żyć. Te zbędne kilogramy- traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, pozwalają mu się wyzwolić.

Fantastyczna powieść do której na pewno jeszcze wrócę. Świetna narracja zbudowana nie tylko z tego co tu i teraz, ale również z retrospekcji. Te wspomnienia z dzieciństwa jak również charakterystyki innych bohaterów oddają w pełni obraz głównego bohatera.. Zwłaszcza obraz psychicznie chorej siostry Bethany. To właśnie z nią związane są głownie wspomnienia Smith’ego i to ona stała się punktem zapalnym do powolnej degradacji brata. Nie można jednak pominąć również faktu że również dzięki niej Smithy stał się finalnie szczęśliwy i wyzwolony.

Polecam.

Ron McLarty "Pamiętam jak biegłem" WAB Warszawa 2006

wtorek, 20 stycznia 2009

Podczas czytania „I wciąż ją kocham” N. Sparksa co jakiś czas łapałam się myśli o tym w jaki sposób  mężczyzna mógł napisać taką książkę o miłości. Wiem, wiem, bycie mężczyzną nie obliguje do pisania tylko wojnie, samochodach itp., ale właśnie takie myśli  towarzyszyły mi podczas lektury.

„John Tyree dokonuje wyboru- nie widząc szans na zdobycie wyższego wykształcenia, po ukończeniu szkoły średniej zaciąga się do armii. Przechodzi szkołę prawdziwego, męskiego życia., nabiera pewności siebie, której dotąd mu brakowało. W czasie przepustki spotyka Savannah- dziewczynę swoich marzeń. Młodszą o dwa lata studentkę pedagogiki, wolontariuszkę, która z grupą przyjaciół, w ramach akcji dobroczynnej, buduje domy dla ubogich. Na przekor wszelkim okolicznościom, pomiędzy obojgiem rozkwita miłość. Savannah przyrzeka czekać na ukochanego, dopóki nie minie okres jego służby. On zaś uświadamia sobie, że pragnie z nią założyć rodzinę. Wydarzenia z jedenastego września wstrząsają chłopakiem, który z poczucia obowiązku przedłuża pobyt w wojsku. Niestety, ich związek nie wytrzymuje długiego rozstania- w pożegnalnym liście dziewczyna informuje go, że zakochała się w kimś innym. Czas nie leczy ran- kiedy po kilku latach John wraca do domu, marzy tylko o jednym- jeszcze raz trzymać Suzannah  w swoich objęciach...”

I teraz się zacznie. Nie jestem wielbicielką ciepłych, mdłych romansów. Nie lubię książek stanowiących o miłości i o niczym więcej, może po trosze dlatego że w taką piękną miłość jaką najczęściej ukazują po prostu trudno uwierzyć. Coś jednak urzekło mnie u Sparksa. Przede wszystkim narracja- męska, wciągająca, wywołująca emocje. Bardzo interesujące widzieć, a nawet poczuć te emocje z męskiego punktu widzenia.

W ciekawy sposób ukazane są relacje ojciec- syn. Ojciec Johna to człowiek bardzo małomówny, zamknięty w sobie, zamknięty na innych. Odnajduje siebie jedynie w swojej pasji- numizmatyce. Dopiero pod wpływem Suzannah, John poznaje swego ojca. Okazuje się ze ojciec cierpi na pewien rodzaj autyzmu i mimo iż bardzo kocha syna nie potrafi mu tego okazać. Ta wiedza pomaga głównemu bohaterowi zrozumieć ojca, a także polepszyć ich wzajemne kontakty.

To pierwsza książka Sparksa jaką przeczytałam. Nie wiem czy sięgnę po kolejne bo to chyba nie moja bajka. W jakiś sposób kojarzy mi się z twórczością Danielle Steel,a ta jest ulubioną autorką mojej babci. Nie żeby podważała gust literacki babci, ale ja chyba nie jestem jeszcze na etapie oddawania się tego typu literaturze.

Nicholas Sparks "I wciąż ją kocham" , Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2008

  

P.S. Już po napisaniu notki pojawiły się wątpliwości czy oby wszystko dobrze ujęłam. Mam nadzieje ze wszystko jest tak jak trzeba, a jeśli jednak zakradły się jakieś nieścisłości kładę to na karb choróbska które się do mnie przyplątało i odczepić się nie może.

piątek, 16 stycznia 2009

Po ostatnich przeczytanych książkach postanowiłam ze czas na cos lżejszego kalibru. Nigdy jeszcze nie czytałam „Jeżycjady” Malgorzaty Musierowicz, az ze znalazłam w bibliotece pierwszy tom „Szósta klepka” zdecydowałam się spróbować, sprawdzić co w tych książkach widzą wielbiciele Musierowicz.

Książka opowiada o zakompleksionej Cesi zwanej w domu Cielęciną. Dziewczyna twierdzi ze jest brzydka a za ideał kobiecości i piękna uważa swoja starsza siostrę. Cesia wykonuje wszelkie obowiązki domowe a dodatkowo za namową wychowawcy decyduje się pomagać w nauce leniwej koleżance Dance. Cała książka obfituje również w miłosne uniesienia Czesi.

„Szósta klepka” bardzo mi się podobała. Może troszkę za późno po nią sięgnęłam, bo wydaje mi się że to książka bardziej dla nastolatek, ale ja również świetnie bawiłam się przy lekturze. Rodzina Cesi, a zwłaszcza mieszkający z nimi kuzynek to wybuchowa mieszanka, będąca często zaczątkiem  wielu śmiesznych sytuacji.

M. Musierowicz stworzyła rewelacyjny obraz rodziny. Rodziny takiej w jakiej każdy z nas pewnie doskonale by się odnalazł, rodziny której podstawą jest zaufanie i rozmowa o wszystkich problemach. I choć często właśnie ta rodzina jest powodem nerwów nikt długo nie żywi urazy .

Książkę przeczytałam bardzo szybko. Całość jest taka ciepła, normalna.. Zwykła dziewczyna, zwykła rodzina, zwykłe problemy. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po kolejne tomy.

Małgorzata Musierowicz "Szósta kelpka" Akapi Press, Łódż 1997

wtorek, 13 stycznia 2009

Fastryga” Grażyny Jagielskiej to poruszająca historia życia kobiet naznaczonych piętnem nieszczęścia.

Fastryga to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, których losy naznaczone są tajemniczym piętnem. Czy ich życiem kieruje Zło, które zadomowiło się w rodzinie Werskich jeszcze w czasie okupacji? A może to tylko pamięć, całymi latami domagająca się wyzwolenia od kłamstw i niedopowiedzeń? Cokolwiek to jest, niszczy życie kobiet, zatruwa ich wzajemne stosunki i relacje ze światem. Książka Grażyny Jagielskiej to także przenikliwe studium wzajemnego zniewolenia i przemocy w rodzinie, konsekwentnie ukazywane z dwóch perspektyw- sprawcy i ofiary. Intrygująca narracja i świetne portrety psychologiczne sprawiają, że Fastryga to powieść o wielkiej sile wyrazu”

Krystyna- w sytuacji kryzysowej porzucona przez męża, samotnie wychowuje dwie córki i opiekuje się chorą teściową. Ewa- córka Krystyny, kocha malarstwo, jednak musi je porzucić ze względu na swego męża tyrana, który wciąż ja bije. Mela- druga córka Krystyny, jako dziecko spada ze schodów i już nigdy nie odzyskuje pełnej sprawności. Ginie pod kołami pociągu niesiona jakąś tajemniczą siłą. Wszystkie one połączone są jakąś tajemnicą, tajemnicą nieszczęścia, poczuciem samotności, przemilczaniem tego co naprawdę ważne.

Tytułowa fastryga to to czego miedzy nimi brak, brak im nawet wątłej nitki porozumienia. Brak „fastrygi” rodzi kolejne nieszczęścia.

Mimo iż książka jest smutna czyta się ją rewelacyjnie. Trzyma w napięciu. Autorka zastosowała bardzo ciekawy typ narracji, która wciąga, naprawdę pozwala wczuć się w to co przezywają bohaterki.

Przemoc w rodzinie Ewy ukazana jest zarówno oczami prześladowanej kobiety, jak i oczami jej prześladowcy męża. Ta sytuacja okazuje się trudna nawet dla niego. Próbuje walczyć sam ze sobą, jednak ponosi klęskę.

Okazuje się że „Fastryga” jest debiutem Grażyny Jagielskiej. Według mnie bardzo udanym.

 

Grażyna Jagielska "Fastryga" WAB, Warszawa 2006

 
poniedziałek, 12 stycznia 2009

Czternaście historii, czternaście kobiet, czternaście zbrodni. „Polskie morderczynie” Katarzyny Bonda to Wywiady, rozmowy z kobietami które popełniły lub kierowały najgłośniejszymi morderstwami ostatnich lat. To o nich było głośno w prasie i telewizji.

„Czternaście kobiet. Łączy je jedno – zbrodnia. Ich procesy relacjonowały wszystkie media w Polsce. Wykreowały wizerunek złych, zdegenerowanych, pozbawionych ludzkich uczuć, bezlitosnych bestii często w pięknej skórze. Jak to możliwe, ze te kobiety wzięły udział w tak brutalnych zbrodniach, same zabiły, albo wszystko ze szczegółami zaplanowały, a do wykonania morderstwa posłużyły się rękami mężczyzn? Jakie są? Skąd wzięła się ich agresja? Zbrodnia podzieliła ich życie na pół. I tak też Katarzyna Bonda starała się je pokazać. Nie usprawiedliwia ich. Nie udowadnia, ze nie ma w nich zła. Wiele z tych kobiet po raz pierwszy udzieliło wywiadu, którego odmawiały dziennikarzom latami. Mówią o rożnych aspektach życia :o miłości, macierzyństwie, pieniądzach, marzeniach, śmierci...Ich zbrodnie poznajemy z rozdziałów, które powstały na podstawie akt sądowych. Morderczynie zgodziły się ujawnić swoje twarze.”

 Temat trudny i trudno mi o nim pisać. To co jest na plus w tej książce to brak oceny. Nikt nie stara się na siłę ustalić czy rzeczywiście prawda, którą przedstawiają kobiety rzeczywiście taka była. Nikt ich nie ocenia, nie wybiela, nie udowadnia. To zostaje  niedopowiedziane, sami sobie odpowiadamy na to podczas lektury. Każda historia zaczyna się przed zbrodnią. Morderczynie opowiadają o swoim życiu, rodzinie, pracy. Druga część rozdziału to to,  co się stało, czyli zbrodnia i wszystko co się wydarzyło po niej. Każda z nich dostała prawo do wypowiedzenia się, do pokazania swego ja, tego prawdziwego bądź tego wykreowanego dla więziennego życia.

To co mnie poruszyło, a nawet przeraziło to to, jak niewiele potrzeba człowiekowi by zabić. Błahy powód może być przyczyną tragedii. I pomijam tu aspekt finansowy. Porażające jest że wiele z tych kobiet właśnie w danej chwili „wpadło na pomysł” zabicia i to zrobiły. Działały pod wpływem chwili. Jak ogromny wpływ na nasze życie mają emocje. Okazuje się że zwłaszcza w przypadku kobiet jest to istotne. Potrafią manipulować mężczyznami, niewiele z nich okazuje skruchę. Czasem nie doszło by do zbrodni gdyby nie zbieg wydarzeń, gdyby środowisko w porę zareagowało, może gdyby rodzina byłaby inna.

Historia która najbardziej utkwiła mi w pamięci to śmierć Tomka Jaworskiego, a także to ze uczestniczyła w nim matka trojki dzieci. Nie potrafię pojąć co kierowało tą kobietą, bo to ze emocje akurat w tym przypadku jakoś trudno mi uwierzyć. Ale tak jak było w zamierzeniu tej książki oceniać nie będę bo i nie do mnie to należy.

Trudno mi natomiast odpowiedzieć na proste pytanie dla kogo jest ta książka. Dla osób szukających sensacji? Dla psychologów? Bo przez moment miałam nieodparte wrażenie ze książka może stać się swego rodzaju podręcznikiem mordercy. Mam nadzieje ze się jednak mylę. Może jest ktoś kto czytał „Polskie morderczynie” i podzieli się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Byłabym wdzięczna.

Powstała strona internetowa o książce www.polskiemorderczynie.pl , a wywiad z autorką przeczytać można w „Bluszczu”(grudzień 2008). Polecam

Katarzyna Bonda "Polskie morderczynie"Muza SA, Warszawa 2008

czwartek, 08 stycznia 2009

Po „Klub mało używanych dziewic” Moniki Szwaji sięgnęłam tak dla relaksu. Liczyłam na cos lekkiego, łatwego i przyjemnego. I nie pomyliłam się.

„Klub mało używanych dziewic to – wbrew prowokującej nazwie – cos niemal tak niewinnego jak drużyna harcerska. Matkami założycielkami są cztery interesujące kobiety, których celem nie jest złapanie wreszcie chłopa (nie da się ukryć, lata lecą), lecz – w pewnym sensie – poprawienie rzeczywistości. Mają w sobie cos z dzielnych pozytywistek, choć bron Boże, nie są w typie Siłaczek padający na posterunku. Skuteczność - to ich dewiza. Inteligencja i wdzięk pomagają im osiągnąć cele...”

Historia czterech przyjaciółek które podczas spotkania z okazji rocznicy matury, zakrapianego alkoholem, postanawiają założyć klub. Początkowo nie bardzo wiedza czym ma się on zajmować, ale bieg wydarzeń powoli klaruje ich działalność.

Alina- samotna matka dorastającej córki, Agnieszka- dyrektorka liceum rozmawiająca ze swoim kotem i nieistniejącymi narzeczonymi, Michalina- pracownik zieleni na cmentarzu i Marcela tkwiąca w toksycznym związku. Kobiety postanawiają zmienić otaczającą je rzeczywistość, przestać się użalać, zaczynają realizować siebie.

Czyta się jak już pisałam bardzo lekko i szybko. To taka lektura na niepogodę, nie tylko za oknem.

Monika Szwaja "Klub mało używanych dziewic" Wydawnictwo SOL, Warszawa 2007

 
wtorek, 06 stycznia 2009

Jestem znowu. Powoli rozpakowuje bagaże i szukam miejsca dla moich świątecznych książkowych prezentów i dla moich księgarnianych łupów.

Bardzo się cieszę ze święta spędziliśmy w Polsce. Pomimo trudów podroży, ogromnych korków, nic nie jest w stanie zabrać nam wspomnień wspólnej Wigilii, Bożego Narodzenia u babci i dziadka którzy mając troje własnych dzieci doczekali się sześciorga wnuków i dziesięciorga prawnuków i potrafią zebrać tą naszą ogromną brygadę przy świątecznym stole. Na pewno na długo zostanie z nami wspomnienie wspólnych wieczorów, kuligu i tego błysku radości w dziecięcych oczach.

Bardzo dziękuje za świąteczne życzenia i jeszcze raz życzę wszystkim odwiedzającym bloga Szczęśliwego Nowego Roku i żebyśmy wszyscy mieli takie swoje miejsce w których czujemy się szczęśliwi i bezpieczni, a wkrótce kolejna notka tym razem już typowo książkowa
Zakładki:
Lista życzeń
Moje ulubione
Przeczytane w 2008 roku
Przeczytane w 2009 roku
Przeczytane w 2010 roku

Custom Myspace Clock

Odsłony strony