czwartek, 29 października 2009

Kolejna książka Jodi Picoult. Kolejna bardzo moim zdaniem udana pozycja tej autorki. Wyszperana w bibliotece, przeczytana w ciągu trzech pracujących! dni.


„Do sennego miasteczka Salem Falls w Nowej Anglii przybywa przystojny Jack St.Bridge. Kiedyś był nauczycielem w prywatnej szkole dla dziewcząt, ale jego życie legło w gruzach z powodu uczennicy. W Salem Falls zatrudnia się jako pomywacz w restauracji należącej do Addie Peabody. Wkrótce miedzy właścicielką a skromnym, bezpretensjonalnym Jackiem rodzi się uczucie. Niestety, w sielskim miasteczku mieszka tez czwórka skrywających mroczne tajemnice nastolatek, które obierają sobie Jacka za cel. Rozpętuje się współczesne polowanie na czarownice i Jack po raz kolejny musi walczyć z wymiarem sprawiedliwości oraz uprzedzeniami.”

Jack - główny bohater powieści zostaje skazany za przestępstwo na tle seksualnym. Idzie na ugodę z prokuratorem i musi spędzić 7miesiecy w wiezieniu. Wychodzi i trafia do Salem Falls. Jednak zła sława ciągnie się za nim i wkrótce wszyscy w miasteczku znają jego przeszłość. Jedna z nastolatek oskarża Jacka o gwałt.

Tyle fabuły. Reszta pozostanie milczeniem bo po książkę warto sięgnąć i nie będę psuć Wam przyjemności czytania.

Jodi Picoult zaskakuje sensacją, odrobiną kryminału, thrillera, a to wszystko z domieszką psychologii. Trzyma w napięciu do ostatnich stron. Nie ma tu jednobarwnych postaci. Każda z osób opisanych przez Picoult  to znakomita mieszanka różnorodnych cech co potęguję przyjemność czytania. O przeszłości bohaterów dowiadujemy się z retrospekcji wplecionych w fabułę co również odebrałam na plus.

Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić to fakt ze spora ilość bohaterów była w swojej przeszłości ofiarami lub sprawcami przestępstw na tle seksualnym.

Addie, Jack, Charlie, Gilly, Catherine- przyznacie że troszkę tego dużo. Mimo to książkę polecam. Przeczytana napięciu i  z przyjemnością. Zapewniam że dostarczy emocji.

Jodi Picoult „Czarownice z Salem Falls”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2008

wtorek, 27 października 2009

Książkę kupiłam w wakacyjnym szale zakupowym. Zawsze przed wyjazdem z Polski musze mieć zgromadzony zapasik. Trzeba się zabezpieczyć przed jesiennymi wieczorami i chłodną zimą

„Elizabeth i Betsy chodziły razem do szkoły, przyjaźniły się. Kiedy spotykają się po latach, pierwsza żyje w bezpiecznym, przewidywalnym, ale i nudnym małżeństwie, druga zaś zaangażowana jest w chwiejny związek, w którym trudno przewidzieć cokolwiek. Mimo że rożni je niemal wszystko, okazuje się, iż łączy je skłonność do dokonywania niebezpiecznych. Destrukcyjnych wyborów. Swoimi decyzjami powodują, że ucieczka od przeznaczenia staje się niemożliwa.

Przejmująca, przenikająca do głębi powieść o uwikłaniu, z którego nie sposób się uwolnić”

Opis zachęcający i na tym się kończy.

Książkę czyta się trudno, często musiałam robić sobie przerwy i pomijam tu literówki, których znalazłam kilkanaście. Akcja się ciągnie i właściwie sposób pisania nie daje odczuć że cos w książce się dzieje, Wszystko jest bardzo monotonne. Mimo iż akcja dzieje się współcześnie, wciąż miałam wrażenie że bohaterki to panie w wielkich, ciężkich długich sukniach. Być może potęgowały to imiona bohaterów- Betsy, Elizabet, Edmund, Constance.

Sam pomysł na fabułę jest świetny. Dwie przyjaciółki z dzieciństwa spotykają się po latach. Na obu z nich życie odbiło swe piętno, zmieniły się ale nadal znajdują wspólny język. Ale sposób w jaki ujmuje to Anita Brookner mi akurat nie odpowiada. Być może poszukam jej nagrodzonej Booker Prize ‘Hotel du Lac’, jednak „Uwikłane” nie zajmą na długo miejsca w mojej pamięci.

Anita Brookner „Uwikłane”, Rebis, Poznań 2004

środa, 14 października 2009

Świetna. Lekturę zaczęłam czekając na męża pod bankiem i wzbudzałam nie lada zainteresowanie mijających mnie osób. Po prostu nie mogłam powstrzymać śmiechu.

"Najnowsza książka bestsellerowego autora, przyrównywanego do Tony'ego Parsonsa! Może zawierać orzeszki" to fascynująca, zabawna, pełna prowokacji satyra na rywalizujących, zwariowanych na punkcie swych dzieci rodziców. Tę wciągającą powieść o histerycznej nadopiekuńczości pokocha każdy - nie tylko ten, kto ma dzieci i przechodzi przez traumę szkoły."

John O’Farrell to znany felietonista piszący miedzy innymi dla „The Independent” i „The Guardian”. Co ważne felietony te dotyczą spraw politycznych.

‘Może zawierać orzeszki’ nie ma jednak z polityką nic wspólnego (no może jedynie poprzez kukłę Tony Blaira). Książka jest satyra na nadopiekuńczych rodziców. Wciąga i niejednokrotnie każe zastanowić się nad własnym rodzicielstwem.

Alice to matka trójki dzieci. I to właściwie wszystko co można o niej powiedzieć. Całe jej życie skupia się wokół dzieci, nie robi w życiu nic innego. Bycie matką staje się jej obsesja. Martwi się o dzieci zawsze i wszędzie. Zmora staje się możliwość uderzenia meteorytu w piaskownice w której akurat bawią się jej dzieci, zakłada w domu alarm w obawie przed sąsiadami, sprawdza produkty spożywcze aby ochronić dzieci przed szkodliwymi składnikami, zawozi i odbiera dzieci z dziesiątek zajęć dodatkowych aby przypadkiem nie okazało się dzieci znajomych okażą się w czymś lepsze. We wszystkich tych poczynaniach towarzyszy jej mąż i najbliższe przyjaciółki które podobnie jak Alice pojmują ‘zawód- matka’

Wspomniałam wcześniej o postaci Blaira , wiec pozwolę sobie umieścić fragment który rozbawił mnie już na początku czytania;

„Postanowiłam uszyć naturalnej wielkości kukłę przedstawiającą dziecko i zamontować ją na kiju od szczotki. Kiedy pojawi się mknące BMW, wypchnę ją znienacka spomiędzy zaparkowanych aut i kierowca będzie musiał gwałtownie zahamować, a ja wtedy spokojnie wyjdę i powiem: Widzisz? Widzisz, co się może stać, jak będziesz tak pędził?"

Swój pomysł Alice wprowadziła w czyn, dzięki czemu otrzymała karę grzywny ale zdobyła uznanie innych podobnych jej rodziców.

Dzięki tej książce obserwujemy świat ludzi którzy zapisują swoje nie narodzone dzieci do najlepszych szkol, jeżdżą na kosztowne badania inteligencji aby tylko wynikiem moc zabłysnąć wśród znajomych.

Może momentami sytuacje przedstawione w książce wydadzą się przejaskrawione i mało prawdopodobne ale pozwalają dostrzec te wybujale ambicje rodziców, pozwalają inaczej spojrzeć na dziecko i jego potrzeby.

Pisze o rodzicielstwie a to nie jest książka tylko dla rodziców. Książka jest zabawna, wciągająca i pełna prowokacji. Bawi i daje do myślenia.

John O'Farrell "Może zawierać orzeszki",Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2006

Zakładki:
Lista życzeń
Moje ulubione
Przeczytane w 2008 roku
Przeczytane w 2009 roku
Przeczytane w 2010 roku

Custom Myspace Clock

Odsłony strony